poniedziałek, 9 lipca 2018

#6 PRZEDPREMIEROWO! "#Hashtag" Remigiusz Mróz


            Z twórczością Remigiusza Mroza znam się od niedawna, bo od kwietnia, kiedy 
przeczytałam „Nieodnalezioną”.  Wówczas pomysłowość co do fabuły oraz zagłębianie różnych kwestii  w fachowy według mnie sposób ( w „Nieodnalezionej” było to np. działanie bohaterów w ukrytym internecie – dla mnie bomba, bo nie miałam bladego pojęcia, że takie coś jak darknet istnieje!) – był to miły powiew świeżości. Obiecałam sobie, że kiedyś do twórczości Remigiusza Mroza wrócę, ale nie sądziłam, że będzie mi dane zrecenzować jego najnowszą powieść, której w księgarniach jeszcze znaleźć nie można.

W pierwszej kolejności przyszła do mnie paczka, w której znalazłam małą, żłobioną czaszkę oraz kartkę z napisem: „ Jesteś pierwszą z wielu…   #apsyda”. Oczywiście od razu sprawdziłam w internecie,  co może oznaczać to słowo – niestety go nie znałam. Według internetu wiązało się z architekturą, co niewiele mi mówiło, więc postanowiłam czekać, aż po prostu przyjdzie do mnie książka.  I się doczekałam…



#Hashtag
Autor:  Remigiusz Mróz
Wydawnictwo : Czwarta Strona
Stron: 424
Premiera:  18.07.2018
Moja ocena:  5/5


„Codziennie użytkownicy Twittera wysyłają około pięciuset milionów tweetów. Gdyby nawet kilka z nich pochodziło od osób zaginionych, nigdy byśmy ich nie dostrzegli.”



Główną bohaterką powieści jest Teresa, która przez niechęć do swego imienia nazywana jest Tesą. Tesa mogłaby wyróżniać się z tłumu, gdybyśmy spotkali ją na swojej drodze, gdyż waży około 120 kilogramów i ma fobię społeczną – boi się wychodzić z domu, boi się rozmowy z ludźmi, gdyż na pewno nadejdzie taki moment, że musiałaby wymyślać temat do rozmów, a to przychodziło jej z wielkim trudem. Tesa zamknęła się więc w swojej strefie komfortu, czyli w domu jej i jej męża, Igora, i opuszcza swój azyl tylko wtedy, kiedy naprawdę musi – najczęściej po zakupy. Pewnego dnia jej niezbyt bujne życie przerywa dźwięk smsa – informacja o paczce, która czeka na odbiór w paczkomacie. Tesa nie spodziewa się żadnej paczki, ale przy okazji zakupów decyduje się ją odebrać. W paczce znalazła kartkę A4, na której ktoś napisał jej imię, a zaraz po nim słowo apsyda, które poprzedzał znak hashtagu. Oprócz kartki w paczce było jeszcze coś.

„Po chwili moim oczom ukazał się przedmiot, a ja miałam wrażenie, jakbym odkopała ukryty skarb. Przesyłką była ciemna figurka dekoracyjna z lśniącego kamienia. Ciężka, być może wykonana z ametystu. Przedstawiała czaszkę, która przywodziła na myśl te umieszczane niegdyś na dziobach pirackich okrętów.”

Odbierając paczkę Tesa nieświadomie wprawiła  w ruch maszynę zdarzeń, które miały zmienić jej życie na zawsze. Sprawdzając bowiem hashtag  #apsyda w mediach społecznościowych okazało się, że dzieje się coś dziwnego – z tym hashtagiem wiązało się jedynie kilka zdjęć. Tweety pochodziły od osób, które uznawane były za zaginione lub martwe, nawet od kilku lat…  Pierwsze dwie osoby niewiele Tesie mówiły, kojarzyła tylko wraz z Igorem, że zaginęli kilka lat temu i nigdy ich nie odnaleziono. Przyszedł też trzeci tweet, który wzbudził w niej panikę – pochodził z konta martwej żony swojego wykładowcy, z którym miała dawniej romans. Ilona Strachowska nie żyła już od kilku lat… A tweety z hashtagiem #apsyda nadal się mnożyły.




„Przypadek to tylko zgrabne określenie niepoznanej jeszcze przyczyny danego zdarzenia.”


Powieść zbudowana jest z dwóch płaszczyzn – pierwsza, z punktu widzenia Tesy, która przedstawia teraźniejszość. Druga – z punktu widzenia Krystiana Strachowskiego, wykładowcy, który w studentce, Tesie, znalazł bratnią duszę. Myślę, że dobrym posunięciem ze strony Autora było stworzenie Tesy z jednej strony jako chorobliwie otyłą, zaniedbaną fizycznie kobietę, a z drugiej z kolei jako jedną z najlepszych studentek, inteligentnych do tego stopnia, że wygrała w oczach młodego wykładowcy z idealnie piękną żoną Strachowskiego.


„Jestem teraz z kimś, z kim potrafię żyć. A chcę być z kimś, bez kogo nie potrafię.”

„Szukam ciebie w każdej innej osobie, którą spotykam. Myślę o tobie w najważniejszych i najmniej istotnych chwilach mojego życia. Czasem wydaje mi się, że jesteś powodem wszystkiego. Każdą nadzieją, jaką czuję. Każdym snem, jaki mam, i każdym, na który czekam. I będę czekać, obojętnie jak długo.”

„Najgorszy rodzaj zdrady. Ta niefizyczna.”

Przyznam się szczerze, że w połowie książki nie wiedziałam, o co do cholery chodzi. Chwytałam się za głowę, wertowałam kartki do tyłu, by sprawdzić, czy czegoś źle nie odczytałam. Były momenty, że zdębiałam kompletnie, nic się nie składało w logiczną całość, wręcz przeciwnie – zdarzenia przeczyły sobie wzajemnie. Irytowało mnie to chwilami, bo gubiłam się w tym, co sama zakładałam, czytając tę książkę. Znów zrekompensowało mi to idealne przygotowanie Mroza na każdy temat, jaki był poruszany w książce. Część rzeczy nie zgadzała się kompletnie, ale inne rzeczy z kolei grały ze sobą idealnie. Ogromny plus dla Autora za tak szerokie przygotowanie do tematu – za dużo jednak nie chcę Wam zdradzać.

Podsumowując – polecam książkę zdecydowanie. Jest to zupełnie coś innego, niż do tej pory czytałam, nie ma tu miejsca na przetarte przez innych autorów szlaki. Remigiusz Mróz pokazał tą pozycją swój pisarski kunszt. Mimo, że ciężko było się połapać, pod koniec wszystko się wyjaśniało. ALE… nie wyjaśniło do końca. Autor zostawia nam bowiem lukę, dzięki której każdy może zinterpretować koniec  - choć właściwie chyba całą powieść – na swój sposób…


Ocena 5/5. I dodatkowy plus za to, że w nocy nie mogłam spać, do tego stopnia próbowałam analizować wszystko jeszcze raz.

I jeszcze jedno... NIGDY nie założę Twittera... 



Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz